Wszyscy moi bliscy, i ludzie, i zwierzęta są wspominani często, myślami wracam do czasu, gdy było nam dane razem tu żyć i przeżywać nasze z nimi relacje. A te zazwyczaj wyraziste były, w każdym razie nie chłodne, oj nie. Dlatego i wspomnienia należą do rodzaju: 'pamiętam, jakby to było wczoraj'.
I tak się zastanawiam, czy to dzisiejsze święto bardziej uroczyste jest obecnie, czy w historii raczej było przeżywane pełniej, realniej. Tradycyjne Dziady musiały mieć wyjątkową moc. To nie tylko mistyka, ale wyobraźmy sobie te uczty na grobach, te potrawy dla zmarłych przynoszone, te ognie rozpalane, aby nasi drodzy na swe stare miejsca mogli bez przeszkód trafić.
Nie, nie chodziłam dziś na groby z miseczkami delikatesów, ani ogniska nie rozpalałam, bo jak? Ale urzeczona przeczytanymi właśnie opisami wszelkich możliwych manifestacji ze Świętem Dziadów związanymi, wyszłam na ganek, zapaliłam świecę i zapadłam się w myśli o tych, których już nie ma. Ale gdzie są?
