Jakoś ostatnio miesiące uciekają mi tak prędko jak dawniej tygodnie, a tygodnie w tempie dni; żeby nie powiedzieć, że z szybkością godzin. Przecież dopiero były święta, te Bożego Narodzenia :) a już zrobił się maj!
Te kilka poprzednich dni pogodnych w całości poświęciłam na porządki, a głównie na mycie płotu po zimie, chociaż nie wiem po co, bo od dwóch dni znów leje, więc płot powoli robi się czarny :(
Nasze koty śmiertelnie się nudzą, bo w taki ziąb na dworze za długo nie wytrzymują, więc biegną do domu i przysypiają gdzie popadnie, a ja namiętnie oddaję się robótkom ręcznym.
Prawdę mówiąc nie mam ich już gdzie przechowywać, bo ewentualnych klientów jakoś nie widać. Moja sypialnia powoli staje się pakamerą, z coraz większymi zapasami rękodzieła w osobistym wydaniu.
Z juty powstała torba-worek olbrzym i worki 'normalne', trochę mniejsze:
Helenie uszyłam 2 poszewki i woreczek na drobiazgi:
Z filcu zrobiłam bransoletkę-mankiet i drugą, z kwiatem kanzashi. To moje pierwsze bransoletki:
W ogóle filc jest, jak dla mnie, przyjemnym surowcem do tworzenia ozdób, więc zrobiłam jeszcze parę broszek
i takie kwiatki:
Teraz czekam, aż nareszcie, nareszcie wiosna prawdziwa, słoneczna i ciepła nadejdzie. I będzie trwała jak najdłużej:)

