7 czerwca 2010

Trzy minuty, niecałe, dla Vivaldiego


Jestem fanką, wielką fanką Antonio Vivaldiego.  I chociaż ta wspaniała muzyka wraz z jego śmiercią została całkowicie zapomniana, to jednak przed kilkudziesięciu laty na nowo ją odkryto i rangę w salach koncertowych przywrócono.




Zrobiłam pierwszy swój filmik, na którym zieleń z naszego ogrodu  stanowi skromne tło dla tych cudownych, barokowych dźwięków.

Orkiestrą Wichita State University dyryguje Robert Turizziani, na skrzypcach gra
John Harrison.
Nagranie z 6 lutego 2000 r.(z Wikipedii, plik: 02 - Vivaldi Spring mvt 2 Largo - John Harrison violin. ogg)




Mam nadzieję, że następne moje filmy na You Tube będą już bardziej poradne niż tu zaprezentowany. Mimo dźwięku pozostawiającego wiele do życzenia zapraszam do posłuchania.

12 komentarzy:

  1. Przepiękna muzyka, taka delikatna, kojąca (moją cholerną ospę, którą się od dziecka zaraziłam). A w Waszym ogrodzie cudnie, wiosennie. Zieleń taka soczysta, do schrupania.
    Będą poziomki? Zazdroszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne iglaki, dorodne paprocie, cudowna muzyka i rozmarzona kicia.
    Po prostu jak w raju.
    Pozdrawiam cieplutko:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Błękitna, to Ci współczuję i wracajcie szybko do zdrowia!
    Z poziomkami to jest tak - rosną, ale czy owoce się zawiążą, czy dojrzeją? Przy tej pogodzie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jolu, na zdjęciach to może i rajsko jest; w rzeczywistości ogródek maleńki. A kicia smutna. Coś z nereczkami. Więc nowe problemy się szykują.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie Droga Małgoś nie trzeba ani zapraszać, ani zachęcać, ani przekonywać. Bo ja podzielam Twoją pasję! :)
    Uwielbiam muzykę poważną i to autorstwa wielu twórców.
    Twoje obrazy są dopełnieniem kunsztu.
    Już zakładam słuchawki i...odlatuję :)
    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  6. I stres gdzieś odpływa. Daleko. I znika. Cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Alexo, wiem, wiem: kochasz piękne brzmienia.
    Bądź dzielna i zdrowa, moja miła!

    OdpowiedzUsuń
  8. Asiu i Wojtku, Vivaldi to nawet takim jak ja, co to im 'słoń na ucho nadepnął' dobrze robi.
    A co dopiero melomanom!

    Pozdrawiam Was

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak słyszę o nereczkach to dreszcze mam.Moja kicia też miała kłopot nereczkowy.Najgorsze jest cierpienie kota i niemoc człowieka w takich momentach.Może jednak nie będzie tak źle? Życzę kici zdrówka!
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:))

    OdpowiedzUsuń
  10. odleciałam;-)
    buziaki nockowe

    OdpowiedzUsuń
  11. ten ptak przylatuje co dnia na słonecznik;-)
    wie co dobre;-)
    buziale

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę;)