25 lutego 2017

Nieszczęścia chodzą parami

Bazyl chory

To wieki, a może i tysiąclecia nawet wykształciły, zwane mądrościami ludowymi, powiedzenia i przysłowia. I jak dobrze wiemy, mądrości te sprawdzają się z zastanawiającą częstotliwością.

U nas to samo; nie dość choroby Duni i związanych z nią niepokojów, trudności i stresów, to spotkało nas kolejne nieszczęście; śmiertelnie zachorował Bazyl.

Ten kot załamał mnie całkowicie; ma przewlekłą niewydolność nerek.
To jest choroba, niestety, nieuleczalna.  Czas przeżycia zwierzęcia liczy się w zależności od jej stadium. I nie jest on długi w przypadku  Bazyla, który jest już w ostatniej, IV- fazie.

Zniszczenie nerek jest tak znaczne, że można już tylko starać się, aby kot nie cierpiał, a jego życie było w miarę komfortowe.

To choróbsko podstępne jest niezwykle, ponieważ pierwsze oznaki widoczne są u kota dopiero wtedy, gdy nieodwracalny proces niszczenia jest już bardzo zaawansowany.

Dotychczas Bazyl zachowywał się jak normalny, zdrowy, chętny do życia kot.

Ale od jakiegoś czasu marudził przy jedzeniu. Mnie to specjalnie nie zmartwiło, bo zawsze potem nadrabiał takie okresy i nie odmawiał sobie ani mięska, ani śmietanki, jogurtu czy rybki.
Jednak zajęta Dunią, i być może do przesady dbająca o jej wygody, zaniedbałam inne koty. A teraz za to przyszło płacić cenę najwyższą.

Kiedy  Bazyl na serio stracił apetyt, postanowiłam zabrać kota  do jego Veta, tak na wszelki wypadek, jednak absolutnie nie spodziewałam się, że wyniki będą tak tragiczne. Więc zupełne zaskoczenie i wielka złość na siebie – jak mogłam do tego dopuścić?!
Teraz już nic nie mogę; tylko kroplówki, kroplówki, kroplówki.  Sprowadziłam mu najlepszą (Terra Faelis) karę, jaką w kraju mamy, ale co z tego; i tak muszę karmić go silą.
I pozwalamy kotu na co tylko chce, może robić co tylko sobie życzy.
Ale to wyrzutów sumienia nie zagłuszy.

7 komentarzy:

  1. Tak to już jest w zakoconych rodzinach. Radość z przebywania razem i cierpienie w chorobach i śmierci.
    Współczuję - wiem jak to jest i rozumiem również Twoje wyrzuty.
    Niestety wszystkiego nigdy nie ogarniemy. Trzymaj się. Mirela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miko, tak, rację masz; ale człowiekowi tak trudno się usprawiedliwić przed sobą samym.
      Pozdrawiam Cię

      Usuń
  2. przykre co piszesz Gosiu :(
    moje 2 nerkowce jakoś się trzymają... muszą jeść i jedzą chętnie karmę specjalistyczną
    głaski Kocikowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na całe szczęście Joasiu, Twoje nerkowce są w początkowej fazie choroby, co daje nadzieję, że jeszcze lata w szczęściu przeżyją.

      P.S. Mam nadzieję, że mówiąc o specjalistycznej, nie masz na myśli RC Renal?

      Usuń
  3. To prawda, że nieszczęścia chodzą parami. U nas nawet w trójki się zbierają. Niestety. Bardzo Ci współczuję z powodu Bazylka. Tym bardziej, że kilka lat temu ta sama choroba zabrała mi jednego z kotów. I też zaczęło się nagle. Wiem co teraz przeżywasz i jak Ci jest ciężko. Będę mocno trzymała kciuki żeby Bazylkowi było jak najlżej. Też mam coś takiego, że winię się za choroby moich zwierzaków. Że coś przegapiłam, że coś mogłam zrobić inaczej, lepiej. U Minia też się zaczęło od pogorszenia apetytu. U nas trafiło akurat na wątrobę. Do tej pory nie jest dobrze i nie wiem czy będzie. I też sobie wypominam, że mogłam wcześniej zareagować na to pogorszenie apetytu. Musimy żyć z tymi wyrzutami sumienia bo inaczej się nie da. A przy większej ilości zwierząt zawsze coś się przegapi. Pozdrawiam Ciebie i całuję mocno kociaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ashko, to jest psychiczne obciążenie, dla opiekuna okropne.
      Ale trzeba się trzymać, bo tym nieborakom potrzebne jesteśmy, nawet niedoskonałe;(

      To jest jednak pociecha, że przynajmniej przez jakiś czas zwierzątko zdrowe, szczęśliwe przecież było. Choć i tak nie potrafimy się usprawiedliwić.

      Minieczek taki właśnie, szczęśliwy jest. A co będzie? Pożyjemy, zobaczymy.

      Serdeczności

      Usuń
  4. To bardzo podstępna choroba i jak piszesz nie tak łatwo wyłapać bez badań krwi jej początki i próbować spowolnić postępujący proces. Nie rób sobie wyrzutów sumienia, nie zauważyłaś nie dlatego, że nie interesuje Cię los Twoich kotów a dlatego, że całą siebie im poświęcasz a Dunia skupiła lwią część Twojej uwagi. Trzymam kciuki aby jak najdłużej bez cierpienia dało się utrzymać przy życiu Bazyla. Głaski dla wszystkich kotów i cieplutkie pozdrowienia dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę;)