8 marca 2017

Bazylek odchodzi...

Nasz cudny kot Bazyl umiera. Ma raka nerek. Jestem zdruzgotana.

Chyba nie doczeka swoich  urodzin. W czerwcu, 29,  skończyłby 10 lat. Latek, w czasie których dawał nam niesamowicie dużo radości, miłości i wszelkiej możliwej pogody, z tego wynikającej, że to zwierzę, to cud natury jest!

Oddałabym mu najchętniej jedną swoją nerkę; żeby tylko mógł nadal sobą nas obdarzać i życiem się cieszyć.

Okrutny jest los, okrutny.

Bazyl

2 komentarze:

  1. Współczuję Tobie i kociakowi.
    Taki już nasz los (mam na myśli wszystkich opiekujących się zwierzakami).

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Wam współczuję:( To było dziesięć wspaniałych lat i był z Wami najszczęśliwszym kotem. I to jest najważniejsze. Że ma dobry dom i ludzi, którzy go kochają i o niego dbają. Znam to uczucie, kiedy chce się oddać nerkę, u mnie wątrobę albo po prostu przejąć chorobę od ukochanego zwierzaka. Szkoda, że się nie da. Przytulam Was z całych sił.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę;)